Venom - recenzja filmu

Gdy w sieci pojawiła się pierwsza zapowiedź, że najbardziej znany symbiot z kosmosu doczeka się swojego solowego filmu wiedziałem, że nie mogę go przegapić. Pomimo usilnych starań dopiero teraz miałem okazję pójść na seans. Film zaczyna się od sekwencji wejścia w atmosferę promu kosmicznego, który w wyniku awarii rozbija się w jednym z państw Azji Południowo Wschodniej. Jak się okazuje przewozi on ładunek symbiotów znalezionych na wygasłej komecie. Jednak z czterech zasobników tylko trzy są nienaruszone. Następnie akcja przenosi się parę miesięcy do przodu i poznajemy głównego bohatera Eddiego Brocka. Jest on dziennikarzem, który w swoim programie nagłaśnia różnego rodzaju afery oraz demaskuje wpływowych biznesmenów. Tym razem dostaje polecenie aby przeprowadzić wywiad z dyrektorem Fundacji Życie. Jak zwykle Brock pomimo wskazań o przeprowadzenie normalnego wywiadu zadaje Drake’owi pytania o eksperymentowanie z nieznanymi substancjami na żywych ludziach. Wywiad zostaje przerwany, a Brock traci pracę. Jednak po pewnym czasie spotyka Panią doktor, która pracuje w tamtejszym laboratorium i postawia pokazać prawdziwe oblicze Fundacji Życie. Już na miejscu wszystkie przypuszczenia Brocka się sprawdzają. Gdy widzi, że w izolatce znajduje się jego przyjaciółka, postanawia ją uratować. W wyniku rozszczelnienia komory, do ciała Brocka przedostaje się symbiot. Tak do dochodzi do narodzin jednego z najlepiej znanych antybohaterów uniwersum Marvela. Czy jest to film, na który czekali od dłuższego czasu fani Venoma? Moim zdaniem tak i warto było na niego czekać. Wybór Tom’a Hardy’ego do roli Eddiego Brocka okazał się strzałem w dziesiątkę, było widać, że potrafił on świetnie odnaleźć się w tej roli, czego dowodem są jego monologi z Venomem. Efekty specjalne prezentują się bardzo dobrze, szczególnie podczas walki Venoma z Riotem. Sam Venom wygląda naprawdę zacnie, znacznie lepiej od tego z trzeciej części Spider Mana, jest w nim coś odpychającego ale zarazem intrygującego. Jedynym minusem, do którego muszę się przyczepić jest ścieżka dźwiękowa, owszem utwory są dobrze dobrane do sytuacji na ekranie, jednak brakuje jakiegoś motywu głównego, z którym od razu kojarzyłoby się Venoma. Podsumowując film wypadł naprawdę świetnie lepiej niż zakładałem i może spodobać się nie tylko fanom Venoma. Widać, że może on stanowić otwarcie dla kolejnego filmu, czego potwierdzeniem jest scena po napisach. W kategorii filmów superbohateskich film otrzymuje ode mnie 9/10. Liczę, że za jakiś czas doczekamy się kontynuacji. 


Sarmata



Venom-1-1024x756png